piątek, 10 stycznia 2014

Shine bright like a Diamond ;)

Sweter - Camaieu
T-shirt - H&M
Spodnie - H&M
Torebka - Wojas
Naszyjnik - Zara
Kozaki - Lasocki





Shine bright like a Diamond
POSH

niedziela, 5 stycznia 2014

Back in Black

No i jestem, choć niestety jest szansa, że znów zniknę, bo będę potrzebowała innego obiektywu :/

Sweter - Reserved
Leginsy - Calzedonia
Bikery - Vintage





Zobacz stylizację w - MODNAPOLKA.pl POSH

środa, 30 października 2013

EKO życie

Tysiąc pomysłów na zestawy i totalny brak czasu na ich uwiecznienie... ale wszystko z czasem, a póki co...

Łatwo było mi usunąć jednym ruchem ręki cała chemię, która stała w łazience. Myśl o tym, że wcieram w siebie "Domestosa" skutecznie zabiła wyrzuty sumienia z powodu wyrzucenia sterty kosmetyków. Skóra bardzo mi za to podziękowała, samopoczucie psychiczne bez chemii zdecydowanie lepsze ;)
Na tym się jednak niestety zatrzymałam niecały rok temu i reszta domu pozostawiała wiele do życzenia: Płyny do czyszczenia i płukania, proszki, odplamiacze, tabletki do zmywarki. Wydawało się to wszystko mniej ważne, bo nie dotykało mnie bezpośrednio.
Dobry moment na zmianę pojawił się sam - tanie tabletki do zmywarki zniszczyły pompę odpływową, w której wirniku zrobił się wielki, zbity kamień z proszku.
No dobrze, musimy zatem kupić nowe tabletki i wyrzucić te, które mamy, a to dobry moment, żeby zastanowić się nad tabletkami ekologicznymi... które trzeba zamówić. Zamawiamy, płacimy za przesyłkę - ok, to może wypróbujemy coś jeszcze? Tak, żeby mieć zupełnie zielony dom? To od zawsze moje marzenie - natura dostarcza nam naprawdę wszystkiego, więc bez najmniejszej straty możemy przestać sięgać po szkodliwą chemię.

I tak np najskuteczniejsze odplamiacze i wybielacze, to czysty tlen, a preparaty do mycia toalet - roślinnie zagęszczony kwas cytrynowy. Po co więc wdychać toksyczne opary czyszcząc kibel? Ha! Niby skąd bierze się większość zachorowań na astmę?

Płyny do mycia szyb, którymi czyszczę prawie wszystko - szafki, blaty, lustra, kuchenkę, lodówkę, monitor, łatwo było mi znaleźć ekologiczne - Rossmann za bodajże 5zł (porównanie Clin, który nie jest eko kosztuje 8zł), Tesco też ma swój zielony produkt, ale nie widzimy na nim żadnego certyfikatu. Ci ostatni stworzyli drobną Eko-serię Greener Living, która ma notabene przepiękne opakowania :) Mamy tutaj w/w płyn do szyb - spisuje się na piątkę, uniwersalny płyn do mycia i biodegradowalne worki na śmieci. Wszystko w naprawdę przyzwoitych cenach.




Od ręki, bez latania po sklepach ekologicznych możemy też kupić kilka rzeczy w Rossmannie:

Ekologiczne pieluszki, oliwkę Babydream, płyn do mycia szyb, papier toaletowy, płyn do naczyń i płatki kosmetyczne.



Niestety to wciąż bardzo mało... Żeby kupić proszek, płyn do płukania, czy tabletki do zmywarki, musimy się nalatać po małych ekologicznych sklepikach, albo... zrobić zakupy bez wychodzenia z sypialni. Ja postawiłam na te ostatnie i zamierzam przetestować poniższe produkty:

płyn do płukania tkanin
uniwersalny koncentrat do czyszczenia (używam ich głównie do podłog)
zielone coś zamiast Kreta (jestem tego bardzo ciekawa)
tlenowy wybielacz (również palę się, by wypróbować)
żel do wc na bazie kwasku cytrynowego (który jest absolutnie idealny do czyszczenia armatury z nawet najgorszego kamienia i to bez szorowania - wystarczy pół saszetki kwasku, odrobina ciepłej wody i szmatka; armatury, czajnika, wanny, toalety, filtra do wody i czego tylko sobie nie wymyślicie)
proszek do prania
tabletki do zmywarki









Idąc dalej w tym temacie, warto wspomnieć, że dostałam zaproszenie na targi Natura Food - Be ECO, które odbywały się jednocześnie z targami roślin ;)

Całą imprezą jestem raczej zawiedziona. Niemal zero specjalistycznej prasy, dwa stoiska z kosmetykami, które nie były w żadnym razie ekologiczne, a co najwyżej nieco mniej chemiczne od tych z drogerii. Można było podobno dostać tabletki do zmywarki, ale ja nie odnalazłam stoiska. Poza tym prawdziwe miody, regionalne piwa, nalewki, sporo kiełbas, soki bez cukru, produkty z sekcji Eko, które znajdziemy w hipermarketach i wielkie stoisko Czarnocina, mojej ukochanej, mlecznej firmy, której produkty z trudem gdziekolwiek dostać :/ Poza tym jedno stoisko ze środkami higieny.

Ledwo zdążyłam zrobić kilka zdjęć i padła mi bateria w telefonie. Poza tym było koszmarnie gorąco :(







 Najbardziej jednak ucieszył mnie prezent od wydawcy i redaktorki naczelnej Wegetariańskiego Świata, która obdarowała mnie wszystkimi numerami gazety :)


Część moich zdobyczy: zapas oleju kokosowego, próbka oleju awokado, kieszonkowy słoiczek kokosa i ekologiczne płatki i patyczki



Na koniec jeszcze taki mały zwiastun...

Przeglądając ostatni SKARB Rossmanna trafiłam na reklamę suplementów Noble Health. Składy wydały się bardzo ciekawe w swej prostocie, ale w żadnym razie banalne. Nie było tam wyciągu z ogórecznika i babki lancetowatej, nazw, z którymi spotykasz się pierwszy raz czytając etykietę, ale też nie były to cynk i żelazo, które mają zdziałać cuda wianki...


Poleciałam czym prędzej do Rossmanna i z czterech upatrzonych przeze mnie, z trudem znalazłam w ich bałaganie na półkach trzy. Dobre i to, na tych najbardziej mi zależało.

W sieci na blogach możemy znaleźć kilka recenzji, jakże pozytywnych, jednak każda zaczyna się od słów "dzięki uprzejmości firmy xxx miałam przyjemność testować(...)" 
Artykuły sponsorowane?
Nie wiem, ale jak mówiłam, skład mnie zaciekawił.

Niniejszym, zamierzam podzielić się swoimi doświadczeniami po upływie miesiąca, dwóch od rozpoczęcia brania suplementów.

DOUBLE DETOX

Kilka słów od producenta:
 -Działa dwufazowo usuwając toksyny na poziomie komórkowym i jelitowym
-Wspomaga oczyszczanie organizmu eliminując zaległe toksyny i złogi spowalniające metabolizm
-Wspomaga proces usuwania wolnych rodników i szkodliwych produktów przemiany materii
-Wspomaga detoksyfikację przywracając równowagę flory jelitowej
-Sprzyja redukcji tkanki tłuszczowej przygotowując organizm do skutecznego odchudzania
-Pomaga w zachowaniu dobrego zdrowia i samopoczucia
-Dzięki zawartym składnikom sprzyja odchudzaniu zmniejszając uczucie łaknienia
-Korzystnie wpływa na jakość włosów poprawiając ich strukturę i wygląd


Skład:
1 tabletka zawiera:
Sproszkowany sok z aloesu 10mg
Błonnik owsiany 100mg
Suchy wyciąg z mniszka lekarskiego 25mg
Suchy wyciąg ze skrzypu 25mg
Chrom 20µg* (50%)
*RDA – procent dziennego zapotrzebowania na minerały



Skrzyp znam i uwielbiam, błonnik wszyscy znamy, ale zaciekawił mnie tutaj sok z aloesu, który jest przecież tak zdrowy jak ohydny w smaku :)


COLLAGEN


Informacja od producenta:

Collagen Noble Health dostarcza organizmowi kolagenu, białka które jest kluczowym budulcem tkanki łącznej (skóra i kości). Wewnętrzna warstwa skóry zawiera dużą ilość kolagenu we włóknach, które są odpowiedzialne za elastyczność i strukturę skóry. To jeden z najważniejszych komponentów tworzących od 70 do 80% warstwy skóry.
Tabletka Collagen:
  • Collagen zawiera witaminę C, niezbędną dla formuły kolagenu i jego maksywalnej absorpcji
  • Witaminy C i E znajdujące się w suplemencie diety działają jako super antyoksydanty, wzmacniając odporność systemu immunologicznego i zwalczają wolne rodniki.
  • Ekstrakt z winogron zawarty w tabletkach Collagen bogaty jest w OPC (oligomeryczne procyjanidyny - mają 50-krotnie wyższe stężenie od witaminy E i 18-krotnie wyższe od witaminy C).
  • Collagen zawiera składniki odżywcze, korzystnie wpływające na skórę, włosy i paznokcie.
  • Niweluje i zapobiega powstawaniu zmarszczek mimicznych.
  • Zapobiega pojawianiu się nowych zmarszczek.
  • Zmniejsza cellulit.
  • Pomaga zachować piękną cerę bez wyprysków
  • Poprawia i wyrównuje koloryt skóry (rozjaśnia przebarwienia).
  • Zmniejsza pory i skutecznie napina delikatną skórę w okolicach oczu, szyi i podbródka.
  • Wpływa na ujędrnienie całego ciała.
  • Korzystnie wpływa na stawy.


Skład 1 tabletki:
Kolagen rybi 200mg
Witamina C 20mg (25%)*
Ekstrakt z winogron 10mg
Witamina E 3mg (25%)*
*RDA – procent dziennego zapotrzebowania na witaminy


Niby oczywiste, ale nigdy nie sądziłam, że są preparaty z kolagenem do łykania :) Co więcej, nowa wersja posiada w składzie dodatkowo kwas hialuronowy, więc na pewno się skusze na jeszcze jedno opakowanie.


GRAPE SEED EXTRACT (polecany jako kuracja uzupełniająca COLLAGENU)



Charakterystyka produktu:
Ekstrakt z pestek winogron bogaty jest w OPC (oligomeryczne procyjanidyny) którego stężenie jest 50-krotnie większe od witaminy E i 18-krotnie większe od witaminy C.
Wzmacnia włókna kolagenowe i elastyny.
Wzmacnia i uelastycznia ścianki naczyń krwionośnych, dzięki czemu zwiększa ich przepustowość, usprawniając krążenie co zapobiega puchnięciu i uczuciu tzw. „ciężkich nóg”.
Wzmacnia naczynia włosowate skóry zmniejszając powstawanie obrzęków i cieni pod oczami.
Chroni skórę przed promieniami UVB.
Zapobiega przebarwieniom posłonecznym.
Pielęgnuje i wzmacnia skórę naczyniową.
Zmniejsza skłonność do wybroczyn i siniaków.
Usprawnia mikrokrążenie – profilaktyka cellulitu.
Spowalnia procesy starzenia się skóry, chronią ją przed utratą jędrności i powstawaniu zmarszczek.
W kosmetyce ekstrakt z winogron polecany jest w profilaktyce cellulitu i pielęgnacji cery naczyniowej, a także dla osób ze skłonnością do siniaków.




Skład 1 tabletki:
Ekstrakt z pestek winogron (Vitis Vinifera L.) 150mg
Ostatnim moim celem był Sun Boost, ale jego niestety nie znalazłam na półce. Ma on w składzie beta karoten z witaminą D3, której nigdzie samej nie mogłam dostać. Niestety wszędzie pakują wapń+D3, a mnie nie chodzi o gęstość kości, a o zdrowe opalanie... 


Jeśli tylko doczekam się jakichkolwiek rezultatów, bądź nie, postaram się wszystko opisać :)



POSH

środa, 23 października 2013

Sposoby na jesień :)

Polacy to takie człowieki, które wszędzie znajdą dziurę i powód do narzekania. Nie odkrywam tu Ameryki, bo fakt jest powszechnie znany. Szczególnie widoczny, kiedy wracamy gdzieś zza granicy i widzimy te ponure, niezadowolone ze wszystkiego dookoła twarze. Mamy kryzys, zarabiamy coraz mniej, ceny mięsa i skórzanych kurtek rosną jak na drożdżach, ale są rzeczy, które były i będą zawsze za darmo... Tylko już nie umiemy ich dostrzec.
Za każdym razem, kiedy wychodzę na spacer z Edwardem, karcę się w myślach za to, że po raz kolejny nie wzięłam ze sobą aparatu. Czy zrobiłabym cudowne pejzaże na miarę Chełmońskiego? Oczywiście, że nie i nie o to w tym chodzi, ale o samą przyjemność, jaką daje patrzenie na świat kadrem. Zatrzymanie się na chwilę, znalezienie dobrego kąta, zrobienie paru zdjęć (a nuż coś wyjdzie przypadkiem). Przede wszystkim chodzi jednak o umiejętność dostrzegania piękna. Poddania się chwili i popłynięcia z nią - zapomnienia. Poranny mostek w parku osnuty mgłą, mokre liście na ulicy, wschód i zachód słońca na polach z suszącym się sianem, pusta droga pokryta dywanem czerwonych liści. To wszystko cieszy i jesteśmy ogromnymi szczęściarzami żyjąc w klimacie, w którym występują pory roku. A cieszy tym bardziej, jeśli mamy choć cień szansy uwiecznienia tego wspomnienia.
Mam koleżankę, która, kiedy ostatni raz ją widziałam, marudziła, ile sprzątania przez te liście, żołędzie... Ciągle biega i zamiata. I mówiąc ciągle, właśnie to mam na myśli, bo robi to raz, dwa razy dziennie. Ile ja bym dała, żeby mój ogród usłany był szeleszczącym dywanem kolorów. Zakopywałabym w nich psa i bawiła się jak małe dziecko, o zbieraniu liści już w ogóle nie wspominając :)
Pamiętam jak kiedyś zerwałam się w styczniu raniutko, ubrałam niczym bałwan i z kiepskiej jakości małpką wyruszyłam na obrzeża miasta. Warunki były idealne - słońce i świeża kołdra śniegu. Buszowałam po polach dobre dwie godziny, łzy od słońca zamarzały mi na twarzy, ale nie czułam zimna. Byłam tak pochłonięta dzikim, nienaruszonym przez człowieka pięknem. I jeśli pamięć mnie nie myli, był to mój najbardziej udany dzień tamtej zimy. Na sam koniec wytarzałam się w śniegu i wróciłam na ciepłe kakao do domu.
Ciągle ze sobą walczę, by nie zapominać takich małych szczęść, bo mam wrażenie, że z wiekiem stajemy się coraz bardziej sztywni i smutni. Przynajmniej ja się taka staję i trochę mnie to martwi.

Pora roku jest piękna, a pogoda idealna - jednego dnia mgła, drugiego deszcz, a trzeciego słońce i ciepełko, więc aparaty w dłoń i pozwólcie sobie na odrobinę zapomnienia i dziecięcej radości :)